Bambusy to trawy, które szczególnie przypadną do gustu początkującym ogrodnikom. Powód jest prosty: łatwo wybaczają błędy w uprawie (właściwie wszystkie za wyjątkiem grzechu nieumiarkowania w podlewaniu:). Przycinanie bambus także nie jest trudne, na dobrą sprawę nie ma czegoś takiego, jak złe przycinanie. Jeśli przytniemy bambusa za mocno, niemal do samej ziemi – i tak znów odbije! Warto wiedzieć, kiedy to robić i w jaki sposób, aby bambus była dumą naszego ogrodu. Poniżej ogólne wiadomości dotyczące zarówno bambusów drzewiastych, bambusów kępowych, jak i bambusów okrywowych.

Dzięki odpowiedniemu przycięciu równiutki żywopłot z bambusów kępowych jest piękną ozdobą ogrodu, bambus: Fargesia murielae ‘Simba’.

Bambus drzewiasty Phyllostachys aureosulcata ‘Spectabilis’ – wiosną zostały wycięte stare i martwe pędy, ale nie wycinano młodych i cienkich łodyg, ani gałązek w dolnej części rośliny. Listki są na całej wysokości bambusa i łodygi są słabo widoczne. Pozostawienie rośliny tak gęstej jest dobrym rozwiązaniem, jeśli chcemy utworzyć szczelny żywopłot czy ekran widokowy.

Bambus Phyllostachys aureosulcata ‘Spectabilis’ przycięty w specyficzny sposób dla uwydatnienia kontrastującego koloru i wyraźnych linii łodyg. W porównaniu ze zdjęciem powyżej widzimy jak przy pomocy odpowiedniego cięcia możemy uzyskać różny efekt:)

 Bambus drzewiasty w moim ogródku (Phyllostachys aureosulcata). Pozwoliłam mu się rozrosnąć bez wycinania cienkich pędów i dolnych gałązek, dlatego jest tak gęsty. Co ciekawe jedynie wiosną był przycinany i to właściwie do samej ziemi. Na zdjęciu mamy stan bambusa latem, pięknie odbił:)

Przycinanie zdrowotno-estetyczne bambusów

 

Wiosną, kiedy będziemy już pewni, że nie będzie przymrozków, możemy zabrać się do wycinania starych, suchych i zniszczonych pędów naszego bambusa. Różnią się one od zdrowych pędów barwą (mają kolor hmm..wyblakłej słomy?) i fakturą. Stare łodygi są szorstkie, nierzadko nieco pomarszczone. Zaś pędy uszkodzone przez mróz zazwyczaj mają czarne lub ciemnobrązowe plamy. Szczególnie widoczne jest to na pędach bambusów drzewiastych. Jeśli nie jesteśmy pewni czy dany pęd jest martwy czy nie, najlepiej zostawić go i poczekać, z czasem okaże się czy tak jak inne łodygi i on wypuszcza nowe liście.

Łodygi bambusa przycinamy tuż przy ziemi. Możemy także przyciąć uszkodzone gałązki. Podstawową zasadą jest ta, iż łodygę przycinamy niewiele ponad węzłem, czyli tą jaśniejszą obwódką, która ‘dzieli łodygę na części’. Jeśli zostawimy za dużo miejsca nad węzłem nie jest to żadem problem, po prostu niewielki fragment nad węzłem wyschnie, a wysychanie ustanie tam, gdzie bambus uzna to za stosowne. Będziemy  mogli później tę suchą część obciąć. Używajmy ostrego sekatora, szczególnie, gdy przycinamy bambusy drzewiaste. Nożyczki mogą nie podołać:) Takie przycinanie jest korzystne dla zdrowia bambusa, nowe łodygi mają więcej miejsca i przy tym potrzebnego do wzrostu światła, stąd nazwa tego sposobu przycinania – prześwietlanie. Bambus zyskuje też estetyczny wygląd.

Dodatkowo wiosną przycinamy bambusy okrywowe, aby ładnie się rozkrzewiały. W tym przypadku zalecane jest nawet dość mocne przycięcie od góry, które stymuluje je do bujnego wzrostu. Takie cięcie możemy powtórzyć latem.

 Dzięki usuwaniu suchych i martwych pędów, oraz wycinaniu tych najcieńszych, uzyskamy harmonijny i zdrowy wygląd bambusa.

Przycinanie modelujące bambusów

Kiedy czytamy opisy bambusów, może nas nieco zaniepokoić podawana w różnych źródłach ich maksymalna wysokość wzrostu. Otóż bez obaw, po pierwsze ta wysokość osiągana jest przy optymalnych warunkach, a te mimo wszystko trudno im w Polsce zapewnić, a po drugie – można je dowolnie przycinać. I nie ma problemu, jeśli podoba nam się Phyllostachys dorastający do 4 m, a chcielibyśmy, aby tworzył 1,5 metrowy żywopłot. Bambusy można kształtować właściwie dowolnie. Możemy formować niskie i wysokie żywopłoty, kolumny, kule (szczególnie podatna Fargesia murielae ‘Bimbo’), nisko rozesłane liściaste dywany (z bambusów okrywowych). Interesujące są także bambusy, które poprzez przycinanie są stylizowane na bonsai. Istotna jest informacja, iż jeśli raz przytniemy dany pęd na wysokość np. 1 m, to nigdy już nie będzie on wyższy, tzn. dopiero nowe młode pędy znów urosną, aż osiągną swoją maksymalną wysokość, a wtedy to je będziemy musieli przyciąć. Fargesie (bambusy kępowe) i bambusy okrywowe możemy przycinać tak, jak normalne żywopłoty, czyli przy pomocy nożyc albo pilarki do żywopłotu. Przycinanie bambusów drzewiastych do pewnego stopnia też może tak wyglądać, wszystko zależy od grubości i twardości łodygi, czasem łatwiej sięgnąć po sekator, a nożycami przyciąć cieńsze gałązki i nadać formę liściom.

Ładny żywopłot z równo przyciętych bambusów Pseudosasa japonica. Na zdjęciu widać też barierę korzeniową – jej założenie daje gwarancję, że bambus pozostanie na właściwym miejscu w ogrodzie.

  

Żywopłot z bambusa Phyllostachys aureosulcata ‘Aureocaulis’. Część dolnych gałązek została wycięta, dzięki temu dobrze widać łodygi.

 

 Gęsty i bujny żywopłot z bambusa kępowego – Fargesia rufa.

 Kolejny żywopłot, tym razem z bambusa Phyllostachys bissetii.


Specjalny sposób prześwietlania bambusów drzewiastych

 

Ciekawą formą prześwietlającego przycinania bambusów jest wycinanie młodych i cienkich pędów bambusów drzewiastych – Phyllostachysów. Dodatkowo wycinamy gałązki u łodyg w dolnej części bambusa na jedną wysokość, np. do 50 cm. Taki zabieg ma na celu wyeksponowanie grubych i dekoracyjnych łodyg, które w efektowny sposób kontrastować będą z masą liści.

Wyjątkowo efektowny rezultat – mocno prześwietlony bambus Phyllostachys aureosulcata ‘Aureocaulis’.

Staranna praca dała piękny efekt!

 

Dla odmiany zdjęcie nieprzyciętego bambusa drzewiastego Phyllostachys aureosulcata ‘Spectabilis’, widzimy wystające z doniczki cienkie pędy, całość sprawia wrażenie nieco chaotyczne:)

 Bambus drzewiasty Phyllostachys vivax ‘Aureocaulis’ – dzięki takiemu przycięciu stał się małym dziełem sztuki.

Ciekawy pomysł – bambus Phyllostachys bissetii przycięty jak ‘kula na łodydze’ i niżej ten sam bambus przycięty na zielony dywanik.

Sylwia Hennek

blogerka, miłośniczka palm, bambusów i czekolady. Te trzy rzeczy widzi wszędzie - oglądając "Ojca chrzestnego", podróżując po Bałkanach czy spacerując po krakowskim rynku. Rośliny i czekolada to dla niej sposób na znalezienie chwili oddechu w pędzącym świecie.