Zastanawiacie się, czy zima jest dobrym czasem na wysiew nasion? Tak! Jest kilka powodów, dla których właśnie te chłodne dni są najlepsze na wysiew nasion roślin egzotycznych. Przedstawię Wam dziś 3 moim zdaniem najważniejsze. Jestem też bardzo ciekawa, czy myśleliście kiedyś o zimie – kiedy wszystko śpi, marznie i dopiero śni o wiośnie, jako o czasie doskonałym, by wrzucić już nasiona do ziemi?

wysiew-nasion-zima

Oto 3 powody, dla których wysiew nasion zimą jest dla mnie hitem:

Zimą jest ciepło

Po pierwsze – zimą ogrzewamy mieszkanie. Zwykle nasiona roślin egzotycznych potrzebują wyższej temperatury (20 stopni lub więcej), aby wykiełkować. Tu mam dla nich wielkie zrozumienie, bo mam podobnie – gdy jest mi zimno, zbieram się w sobie nigdzie się nie ruszam. Nagrzany parapet, czy nawet sam grzejnik, nadają się z tego względu doskonale na wylęgarnię palm czy bananowców. Dodatkowo grzejnik można wykorzystać w czasie moczenia nasion tych dwóch rodzajów roślin. Wystarczy ustawić na nim pojemnik z wodą i wrzuconymi do niej nasionami na dwa dni. Namoczone w ciepłej wodzie szybciej wykiełkują. I minie trochę czasu, zanim będą potrzebować światła. Jeśli chcesz zobaczyć, jak wysiać nasiona palm, to tutaj znajdziesz instrukcję krok po kroku.

Byle do wiosny

Zima to taki czas, kiedy ogrodnika nosi. Albo przeciwnie – dopada dół, bo za oknem ciemno, zimno i dół to by najchętniej wykopał pod nowe sadzonki bambusów. Wyszukiwanie nowych roślin do posadzenia w katalogach, na blogach czy allegro też jest przyjemne, ale ileż można siedzieć przed komputerem:) Ogrodnik czuje wewnętrzną, niewyjaśnioną potrzebę grzebania w ziemi, doświadczania życia aż pod paznokciami. Poza tym zimą chętnie wspominamy wakacje i nie lada frajdę sprawia nam patrzenie, jak te nasze wakacje kiełkują w donicy. Nie ma w ogrodzie już nic, co moglibyśmy zrobić. Dzięki temu, że swoje ogrodnicze pasje przeniesiemy na domowy parapet, łatwiej nam wytrzymać do wiosny.

Wiosną mamy już siewki

Trzecią zaletą zimowego wysiewu nasion roślin egzotycznych jest to, że wiosną możemy mieć już młode siewki, które mają cały sezon na wzrost – i już wtedy lepsze warunki świetlne. Nasiona roślin długo kiełkujących jak palmy i bananowce, nie potrzebują do kiełkowania światła, dlatego bez różnicy, o jakiej porze roku je wysiejemy. Gdy zrobimy to zimą, zapewniamy takiej siewce najdłuższy okres z dostępem do lepszego światła. I możemy też od małego zacząć hartowanie na zewnątrz.

wysiew-nasion-palm-zima

Na jednej z Facebookowych grup ogrodniczych zapytałam, czy ktoś jeszcze wysiewa nasiona egzotyków zimą. Autorka bloga „I love palm” podsumowała temat rewelacyjnie:

„Ja wysiewam nasiona TYLKO zimą. Dlaczego? Bo, po pierwsze, zimą grzeją kaloryfery i nasionka mają ciepło od spodu, a po drugie, zanim wykiełkują nadejdzie wiosna, lato i zdążą ładnie urosnąć.”

Ta specjalistka od palm wysiewa je i uprawia od wielu lat. (Dodaje jeszcze, że w niedalekiej przyszłości zamierza zainwestować w lepszą żarówkę do doświetlania grow led (z Aliexpress). Może uda mi się z nią porozmawiać o doświetlaniu i przygotować razem z nią wpis na ten temat.)

O czym warto pamiętać, kiedy wysiewamy nasiona zimą?

O podlewaniu – zimą grzeją kaloryfery, ziemia szybciej oddaje wodę. Nie możemy dopuścić, żeby ziemia całkowicie wyschła. Dlatego do wysiewu używam ziemi kokosowej. Ten rodzaj podłoża działa trochę jak gąbka, nasiąka wodą i dłużej trzyma umiarkowaną wilgotność. Szybko też wchłania wodę po podlaniu, dzięki temu wilgoć rozprowadzona jest równiutko. Podłoże – obojętnie czy ziemię do nasion, czy ziemię kokosową – najlepiej spryskiwać, aby niechcący nie wypłukać nasion zbyt silnym strumieniem wody z konewki.

O wietrzeniu – nasiona wysiewamy zwykle w mini szklarniach lub małych doniczkach, albo kubkach po jogurcie. Pojemniki przykrywamy czymś przeźroczystym, foliowy woreczek dobrze się do tego nadaje. Koniecznie trzeba nasze wakacje w donicy wietrzyć, najlepiej co 3 dni przez godzinę. Dzięki temu ziemia nie będzie pleśnieć, a nasiona nie zgniją.

A Wy? Wysiewacie nasiona zimą? Pochwalcie się sukcesami w komentarzach!

Sylwia Hennek

blogerka, miłośniczka palm, bambusów i czekolady. Te trzy rzeczy widzi wszędzie - oglądając "Ojca chrzestnego", podróżując po Bałkanach czy spacerując po krakowskim rynku. Rośliny i czekolada to dla niej sposób na znalezienie chwili oddechu w pędzącym świecie.