Kiedy dzwonią do mnie podekscytowani właściciele bambusów, które dopiero co posadzili w ogrodzie, często pytają: Przez ile zim muszę je okrywać? Wydaje mi się wtedy, że bardzo chcieli by usłyszeć jednoznaczną odpowiedź, na przykład: przez dokładnie 3 zimy. Lub: przez 2 zimy minimum, a najlepiej przez 4. Odpowiadam im jednak nieco inaczej – zgodnie z doświadczeniem: to zależy!

Przez ile zim okrywać bambusy ogrodowe?

Przez ile zim okrywać bambusy ogrodowe?

Przez ile zim okrywać bambusy

Od czego to zależy? Bambusy to żywe rośliny. Także w Polsce rosną w różnych środowiskach, wystawionych na zmienne czynniki. Takie konkretne recepty na sukces można pewnie podać w temacie malowania ścian (nałóż 3 warstwy farby i ciesz się kolorem) czy przygotowania ziemi kokosowej do wysiewu. W przypadku roślin trzeba obserwować pogodę. Zbyt wiele jest czynników, od których zależy potrzeba okrycia lub nieokrycia bambusów.

Dlatego: Bambusy trzeba (a raczej WARTO) okrywać przez tyle zim, ile trzeba.

W różnych regionach naszego kraju zimą może panować różna temperatura. Co więcej, bambusy mogą rosnąć w różnej ziemi – mniej zbitej, piaszczystej, albo ciężkiej i wilgotnej, w miejscu bardziej lub mniej wietrznym, przy nagrzanej ścianie budynku lub w odsłoniętym kącie ogrodu. Od pogody i warunków, w jakich rosną będzie zależeć, czy okrycie się przyda, czy niekoniecznie.

Bambusy okrywane zimują lepiej w tym sensie, że wiosną startują silniejsze. Szczególnie jeśli są to gatunki drzewiaste. Warto przysypać je suchymi liśćmi czy ściółką, a nadziemną część okryć białą włókniną. Dzięki temu mają szansę na grubsze pędy w następnym roku! 

Odporniejsze bambusy (takie jak Fylostachys Bisseta, Fyllostachysy złotobruzdowe, Fargesia rdzawa czy czerwony bambus) polecam okryć przez minimum 3 zimy, potem – to zależy 🙂 Tutaj możecie zobaczyć, jak wyglądają niektóre uszkodzenia zimowe bambusów.

Wrażliwsze (przykładowo czarny bambus) warto okrywać co rok. W zależności od tego, co najbardziej chcielibyśmy osiągnąć – czy to, by bambus się mocno hartował, czy to, by był jak największy i najgrubszy (czyli by jak najmniej stracił ze stanu w poprzednim roku).

Okrywanie bambusów nie musi być wielką filozofią, na pewno trudniej jest zimować palmy w gruncie, niż bambusy. Popatrzcie chociażby na te domki dla palm. Przede wszystkim – i to warto robić co roku – aby nasze bambusy miały się najlepiej sypiemy na ziemię warstwę liści. Bambus odbija z korzeni, dlatego jest to kluczowa sprawa w zimowaniu. Korzenie i kłącza powinny przeżyć w jak najlepszym stanie. Taka warstwa liści plus śnieg, to już naprawdę dobra ochrona. Do tego biała agrowłóknina, jeśli zapowiadają się silniejsze mrozy. Ta chroni nie tylko od zimna, ale też zimowego słońca i wysuszającego wiatru.

Można tez na to spojrzeć z innej strony, i to właśnie lubię czasem sobie przypominać. Spędzamy tyle czasu w sieci, że taka okazja, jak przysypywanie bambusów liśćmi i okrywanie ich włókniną, może być zdrową, uziemiającą i relaksującą alternatywą chociaż na jedno przedpołudnie. Zgadzacie się? 🙂

Sylwia Hennek

blogerka, miłośniczka palm, bambusów i czekolady. Te trzy rzeczy widzi wszędzie - oglądając "Ojca chrzestnego", podróżując po Bałkanach czy spacerując po krakowskim rynku. Rośliny i czekolada to dla niej sposób na znalezienie chwili oddechu w pędzącym świecie.