Majówkę spędziłam kulturoznawczo, zwiedzając królewskie komnaty na Wawelu. Oprócz nieprawdopodobnie pięknych i kunsztownie uplecionych wiekowych arrasów, moją uwagę przykuły – a jakże – kokosy. Przyznam się, że orzechów kokosowych na zamku się nie spodziewałam, tym bardziej, że znajdują się w wawelskiej zbrojowni. Skąd wzięły się kokosy na Wawelu?

puchar-na-wino-orzech-kokosowy

W muzealnej zbrojowni, która wcześniej służyła jako królewski skarbiec, wystawione były kielichy i czarki na wino. Od razu zauważyłam bardzo ciekawy i jak dla mnie trochę zabawnie wyglądający puchar w kształcie sówki. Całkiem podobny do tego na zdjęciu niżej, choć nieco niższy i z bardziej okrągłym brzuszkiem. Od naszej przewodniczki, pani Krystyny, dowiedziałam się, ze puchar wykonany jest ze srebra oraz umieszczonego w nim orzecha kokosowego. Dlaczego akurat z niego? Powody są przynajmniej dwa.

Po pierwsze, egzotyczne materiały świadczyły o zamożności właściciela takiego wyjątkowego naczynia. Podobnie jak na zakupienie arrasu, nie każdy mógł sobie pozwolić na tak osobliwe naczynie. Jednak zdaje się, że to druga przypisywana kokosowi właściwość przesądziła o jego wykorzystaniu. Otóż orzech kokosowy miał odtruwać wino. Całkiem dobrze tłumaczy to jego obecność na królewskim dworze, prawda?

Kolejna ciekawostka o kielichach w kształcie ptaków wprawiła mnie w lekkie. Okazało się, że podczas picia z takiego pucharu przez dziubek ptaka, jego skrzydełka delikatnie muskały pijącego po policzkach🙂 Szczyt wyrafinowania, czyż nie? 🙂

puchar-na-wino-orzech-kokosowy-ptak

Na zdjęciu możecie zobaczyć puchar w kształcie sokola. Wykonano go w Ulm w 1600 roku, ze srebra i srebra pozłacanego. Na orzechu kokosowym wyrzeźbione są pióra, które kształtem dopasowują się do piór na srebrnych skrzydłach sokoła.

Ówcześni zamożni na pewno kuszeni byli obietnicą bezpiecznego wina i muskania policzków srebrnymi skrzydłami. Jednak z uwagi na kwaśny odczyn wina, który zniszczyłby po pewnym czasie wnętrze pucharu, były w praktyce raczej cennymi naczyniami na pokaz. U droższych egzemplarzy wnętrze orzecha kokosowego pokryte warstwa ochronną na bazie terpentyny lub też srebrem.

Wystarczy wycieczka na Wawel, by przekonać się, że od dawna ludzie cenili sobie palmę kokosową. Zachęcam do odwiedzenia zbrojowni, puchar – sowa jest naprawdę dziełem sztuki.

A w domu z orzecha kokosowego możecie wyhodować sobie palmę🙂

PS. Tak sobie myślę, że jednak nie powinno nikogo dziwić, że król w skarbcu trzyma  kokosy:)

Zdjęcia pochodzi ze strony: http://unmakingthings.rca.ac.uk/

Sylwia Hennek

blogerka, miłośniczka palm, bambusów i czekolady. Te trzy rzeczy widzi wszędzie - oglądając "Ojca chrzestnego", podróżując po Bałkanach czy spacerując po krakowskim rynku. Rośliny i czekolada to dla niej sposób na znalezienie chwili oddechu w pędzącym świecie.